-Katy miło mi. - uścisnęłam jego wyciągniętą dłoń. Zapadła niezręczna cisza...- um może mógłbyś mnie oprowadzić wieczorem kiedy już się ogarnę? - zapytałam nieśmiało.
-Się okaże jak będzie z czasem.
-Ok rozumiem, a o której jest kolacja bo o tym nie wspomnieli. - dopytałam marszcząc brwi
-O 19 do 20. - odparł po chwili zastanowienia.
-Dzięki. - uśmiechnęłam się uprzejmie i weszłam do środka. Dawno się tak nie peszyłam przed chłopakami, ostatecznie dawno też z nimi nie rozmawiałam ostatni raz gadałam z chłopakiem twarzą w twarz 3 miesiące temu. Czyżby wróciła mi moja nieśmiałość, której tak bardzo nie lubię? W każdym razie Alex wydaje się spoko i też lubi kolorowe włosy. Zachichotałam na tą myśl bo wygląda przesłodko w tym niebieskim. Dobra nie ważne. Rzuciłam w kąt walizkę i w sumie jak się nad nią pochyliłam tak za mną zmaterializował się Phoneix. - Cześć mały. - odparłam do mojego kochanego zwierzątka mającego 1,50 w kłębie więc słowo mały jest tu paradoksem. Wielki kot wskoczył na łóżko myśląc, że pozwolę mu na nim spać niedoczekanie nawet w domu nie mógł na nim spać. - Zejdź - mruknęłam ostrzegawczo a ten opuścił uszy rozpoznając mój bezwarunkowy ton w którym nie ma negocjacji. Zszedł zwinnie z łóżka i ułożył się w kącie na poduszce, którą tam rzuciłam. Rozpakowałam się i idealnie z godziną 7 wieczorem skończyłam. Napełniłam miski kota i wybiegłam na kolację w mojej ulubionej bokserce, legginsach i w bluzie, w drodze spięłam włosy w kucyk. Minęłam Niebiesko-włosego rozprawiającego z jakimiś dziewczynami i usiadłam w rogu, nie lubię jak ktoś patrzy jak jem to krępujące. Zabrałam się za kolację.
<Alex?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz