Popatrzyłem na nieco przestraszoną dziewczynę. Pewnie myśli, że jestem tutaj kucharzem. A może i nie? Sam nie wiem, ale mógłbym go udawać. To byłoby nawet śmieszne, chociaż sam ne wiem, co później by z tego wynikło.
-Jestem Sam.- Powiedziałem i podałem jej dłoń. Po chwili namysłu odwzajemniła uścisk i się przedstawiła.
-Jesteś tu nowa?- Spytałem. Tylko pokiwała głową.- Nie martw się, nie naniosę na ciebie. W sumie, to po co? Kucharze nieźle się denerwują, gdy bierzemy coś bez pozwolenia. Aha, i najlepiej nie hałasuj tak.- Dodałem. Poszedłem parę kroków przed siebie i z jednego kosza wybrałem zielone jabłko.- Dość często tu zaglądam. Na szczęście dzisiaj jeszcze nie zaczęli pracować, ale lepiej już stąd idźmy.- Zasugerowałem.
-Jasne, i dzięki za ostrzeżenie.- Odparła i znowu się uśmiechnęła.
(Ines?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz